Ryzyko związane z kopaniem podwodnych tuneli
Drążenie podwodnych tuneli było uważane za niemożliwe do czasu, kiedy urodzony we Francji inżynier, Marc Brunei, wraz ze swoim synem Isambardem zbudowali w 1841 r. tunel pod Tamizą, między Rotherhithe i Wapping. W ciągu dziewięciu lat budowy tunel był zalewany pięć razy, a co najmniej 12 ludzi straciło życie. Woda przesączała się przez dno rzeki, a gdy sklepienie ustępowało, wlewała się do środka. Brunelowie dopięli swego dopiero wtedy, kiedy wynaleźli specjalną osłonę - ruchomy szkielet, który wspierał przodek tunelu i ziemię tuż za nim. Robotnicy drążyli kilka stóp chodnika, po czym przesuwali osłonę do przodu, do nowego czoła tunelu. Odsłonięta z tyłu część była natychmiast obudowywana cegłami i całą operację powtarzano aż do zakończenia budowy. Natychmiastowe obudowywanie tu-nelu oznaczało, że - przynajmniej w teorii - jedynym miejscem, w którym mógł nastąpić przeciek było jego czoło. Same osłony projektowano w ten sposób, żeby były wodoszczelne i mogły powstrzymać zalewanie. W praktyce jednak zdarzały się nieszczęścia.